sobota, 8 kwietnia 2017

Więcej Kotów w internetach #06, czyli recenzenckie podsumowanie marca

Hej hej! Wiosna przyszła jakoś tak znienacka, wszyscy o tym wiedzą, ale do mnie chyba jeszcze to nie dotarło - ciągle jestem myślami na etapie zimy, gdy wychodzę, to ubieram się stanowczo za grubo, a potem ludzie patrzą dziwnie... Czas się przestawić, tylko jak to zrobić, skoro nagle pogorszyła się pogoda? Deszcz jest niesamowicie przyjemny za to do obserwowania zza okna - oraz gdy można pospać dłużej.

Robiłam sobie wielkie nadzieje odnośnie czytania w marcu, ale niewiele z nich wyszło - nadal mam problem ze skupieniem uwagi. Najlepiej dotąd czytało mi się w łóżku przed snem właśnie, a teraz bardzo szybko łapie mnie senność. Może to być przez to, że strasznie dużo miałam ostatnio pracy - a w połączeniu z mało skutecznym skupianiem się wychodziło mi z tego jedynie dużo stresu, że się nie wyrobię. Wyrobiłam się - ale kosztowało to trochę więcej nerwów niż zwykle. Tak więc obietnice przekładam na kwiecień - a raczej traktuję jako nadal aktualne.

Z recenzenckiej działalności przedstawię więc marzec, ale w trochę innej kolejności niż zwykle - jako że wreszcie ukazały się pierwsze moje recenzje na portalu Creatio Fantastica, to im dam pierwszeństwo.

Fred Flintstone pracuje w kamieniołomie. Każdego dnia, ubrany w jaskrawe wdzianko z krawatem, żegna się z ukochaną żoną i wędruje do firmy pana Slane’a. Któregoś dnia czeka go tam jednak nie kolejna żmudna dniówka, a polecenie służbowe, by zaopiekował się nowymi pracownikami – trójką neandertalczyków, niezbyt rozgarniętych, nierozumiejących, do czego służą pieniądze, ale chętnych do pracy.  Pomysłem szefa, pragnącego w pełni wykorzystać nie tylko nieświadomość nowych „nabytków”, ale i ambicję Freda, jest zapewnienie nowym rozrywki jako formy motywacji do przyszłej roboty. O ile jednak walki na ringu całkiem się jaskiniowcom podobają, o tyle już sama praca, jak również stosunki społeczne panujące w „ucywilizowanym” Bedrock, nie do końca. Spodziewać się można tylko jednego: sporego zamieszania.

Ameryka, rok 1985. Gdzieś w stanie Kentucky rozbija się mały obiekt przybyły z kosmosu. Jest wielkości zwyczajnej kapsuły ratunkowej, daleko mu do wahadłowca czy promu, niesie ze sobą jednak ważny ładunek – jedną, jedyną istotę. Wyglądający prawie jak człowiek Thomas Jerome Newton niszczy swój pojazd, aby udać się na samotną wędrówkę w bardzo konkretnym celu. W pierwszym napotkanym sklepie, pod pretekstem awarii samochodu w odludnej okolicy, sprzedaje złoty pierścionek z brylantem, rzekomo będący pamiątką ślubu. Jest to dopiero pierwszy krok na długiej drodze, której kierunek wyznaczyła mu jego rasa – Anteanie, garstka istot rozwiniętych daleko bardziej niż ludzie na Ziemi, a będących już u schyłku swojej cywilizacji – wysyłając go z misją zdobycia środków i skonstruowania pojazdu, którym mogliby się na zieloną planetę dostać.

Zbiór otwiera zwycięski tekst Magdaleny Kucenty – „Algorytm mniejszego zła”. W ponurym świecie przyszłości, gdzie oparta na elektronice cywilizacja runęła wskutek jednej burzy słonecznej, bezlitosna sztuczna inteligencja, Saloma, uważnie obserwuje myśli i uczucia każdego z ludzi za pośrednictwem Nimrodów – biomechanicznych implantów, w jakie wyposażony jest każdy. Agentami Salomy są nadzorcy, ludzie niezdolni do odczuwania emocji. Jeden z nich, główny bohater opowiadania, zostaje obarczony zadaniem odnalezienia Kasandry, młodej kobiety spodziewającej się dziecka – i nakłonienia jej, wszelkimi dostępnymi środkami, do usunięcia ciąży. Jednak to właśnie Kasandra stanowi klucz do rozwikłania zagadki tajemniczych urywków wspomnień, jakie kołaczą się w jego głowie.

W niezbyt grubej książce znajdziemy trzy teksty, z których żaden nie ma niczego wspólnego z głównym protagonistą serii. Opisują one wydarzenia, które nastały na długo przed wyprawą Koniasza i skupione są wokół postaci Tekuarda, drugiego syna najpotężniejszego czarodzieja na kontynencie, pana i władcy wielkich ziem. Lokalne i cokolwiek kuriozalne prawo mówi o tym, że na trzydzieści dni przed koronacją następcy tronu ogłoszone zostają wolne łowy – i jeśli w tym czasie komukolwiek spośród jedenastki najbardziej wpływowych rodów w krainie uda się zabić dziedzica, może zająć jego miejsce i założyć swoją własną dynastię. Oczywiście, Tekuard, jako drugi syn, w dodatku kompletnie pozbawiony talentu magicznego, nie ma się czego obawiać – nie dość, że sam nie przejawia ani krztyny zainteresowania magią, to przecież to jego starszy brat będzie zwierzyną. 

Publikacja obejmuje zagadnienia ekonomiczne i historyczne. Autor porównuje kapitalistyczny zachód z rozwijającymi się krajami wschodu, wskazując nie tylko różnice w sposobie kształtowania się tamtejszych gospodarek, ale i fakt, że Ameryka i Europa Zachodnia osiągnęły w ostatnim czasie szczyt dynamiki rozwoju, a wzrost gospodarczy został zahamowany. Dlaczego tak się stało? Czy kraje wysoko rozwinięte nie mają już nic więcej do osiągnięcia? A może popadły w gnuśność i stagnację, rozleniwione w swoim dobrobycie? Z drugiej strony – kraje wschodu, jak dotąd uważane za miejsca, w których wszelaki rozwój przebiega opornie i powoli, okazały się mieć wyjątkowy potencjał pod względem przemian społecznych i powstawania nowych wartości. Czy oznacza to dla świata wielkie zmiany, w których Zachód upadnie, a potęgą staną się kraje azjatyckie?

Pewnego leniwego popołudnia młode dziewczę o wdzięcznym imieniu, tytułowa bohaterka powieści, z nudów udaje się w pogoń za umykającym w pośpiechu białym zającem. Ten, nerwowo zerkając na kieszonkowy zegarek, bełkocze coś o byciu koszmarnie spóźnionym. Widok jest co najmniej niecodzienny, ale to dopiero początek – kiedy zając umyka do nory, a Alicja za nim, przenosi się w inny, obcy świat, pełen niecodziennych zjawisk i bardzo nietypowych indywiduów. Dziewczynce przyjdzie mierzyć się z całą masą osobliwych sytuacji – będzie na przemian bardzo mała i olbrzymia (to zasługa ciastek i dziwnych eliksirów), przyjdzie jej zastanawiać się, co właściwie ma piernik do wiatraka, popełni też straszliwą zbrodnię, za którą karciana arystokracja skaże ją na ścięcie...

Krzyżowca poznajemy w bezimiennym opactwie, miejscu modłów i kaźni tych, o których świat postanowił zapomnieć. Zamykani tam przez wzgląd na wolę kogoś wpływowego, chorzy, często zamurowani żywcem więźniowie, tracą z czasem rozum i spędzają dni na samookaleczaniu - bądź gniją za życia. W otoczeniu mnichów wytrwale poszukujących odkupienia w tym tak posępnym świecie stanowili jedyne towarzystwo dla Rycerza, który, choć śmiertelnie poparzony, to jednak nieumarły, budził się powoli z letargu. Wracająca mu świadomość celu, wiercąca się gdzieś pod czaszką, doprowadziła do w końcu do wyjścia z kryjówki i wysłała go w drogę ku Jerozolimie. Czy jednak będzie mógł tam dotrzeć, pozbawiony tożsamości, wędrując przez ziemie, które trawią choroby i rozkład?

„Powstanie” podejmuje akcję niedługo po tym, gdzie pozostawił ją „Mechaniczny” – po wybuchu Wielkiej Kuźni, który zatrząsł posadami Gildii Zegarmistrzów, a tym samym całego holenderskiego imperium. Myliłby się jednak ten, kto uznałby, że to koniec wojny o tereny Nowej Francji. Wspólne wysiłki byłego Talleyranda – to jest, madame Berenice – oraz Jaxa, zbuntowanego Klakiera, spełzną teraz na niczym, jeśli mistrzyni szpiegów nie uda się zbiec z aresztu. Ma tylko jedną połowę sekretnej wiedzy niezbędnej do odwrócenia losów wojny – druga jest w posiadaniu Jaxa, który wyrusza na poszukiwanie legendarnej Nibylandii, by tam zjednoczyć się z pozostałymi mechanicznymi sługami, którzy odzyskali wolność. Tymczasem wojna trwa w najlepsze – i chyli się ku końcowi.

Pewna para, która dopiero co wprowadziła się do małego domku w Tokio położonego w cichej, spokojnej, choć niezbyt bogatej okolicy, któregoś dnia obserwuje, jak mieszkający obok chłopiec spotyka małego kotka. Przybłęda ujmuje go swoim wyglądem i przemiłym charakterem, rodzina postanawia więc go przygarnąć. Chibi, bo tak na imię dostaje zwierzak, szybko zaprzyjaźnia się ze wszystkimi w okolicy, wędrując po przylegających do siebie podwórkach i to pomimo niechęci właścicielki domków, która kategorycznie sprzeciwia się obecności w nich zwierząt. Małżeństwo jednak nie wygania kotki, gdy ta z ciekawości zagląda i do nich, wręcz przeciwnie – z czasem nawiązują znajomość, stawiają futrzakowi pudełko w kącie pokoju, miskę z jedzeniem, dają jej też możliwość wchodzenia i wychodzenia kiedy chce, w końcu nie chcieliby, by ktoś posądził ich o próby zawłaszczenia cudzego zwierzęcia. Chibi szybko zyskuje przyjaciół, nawet starsza pani przekonuje się do niej.

Rok 3326. Ludzkość sięgnęła gwiazd i rozproszyła się po licznych zdatnych do zamieszkania planetach, zabierając na nie swoje małe animozje i wojny. Niepewny porządek jest jednak zagrożony przez tajemnicze zjawisko rodem z centrum galaktyki – Pustkę. Pustka rozszerza się, zaś kontakt z pochłoniętymi przez nią statkami po prostu się urywa. Dobrze już znany protagonista serii, Sheldon, ponad tysiącdwustulatek, jeden z założycieli Wspólnoty i konstruktorów pierwszego wormholu (co to za tłumaczenie, ja się pytam?!) zostaje odwiedzony przez rasę tajemniczych obcych. To oni, Raiele, od tysiącleci stoją na straży Pustki i toczą wojnę z zamieszkującymi ją Upadłymi – Nigela zaś namawiają, by dał się posłać do środka z misją zwiadowczo-szpiegowską, której powodzenie może pozwolić na to, że raz na zawsze zażegnane będzie niebezpieczeństwo.

Uważniejsi czytelnicy naszego bloga mogą przypominać sobie moje wcześniejsze teksty poświęcone różnym poradnikom dotyczącym rozwoju osobistego i pamiętać, jak szczerą, czystą miłością darzę ten gatunek fantastyki. Siadałem więc do lektury bez szczególnych oczekiwań, spodziewając się typowego dla szeregu mówców motywacyjnych potoku wielkich słów bez treści oraz oznajmiania z wielkim hukiem tego, co zostało odkryte wiele lat temu. Wynotowałem nawet, kiedy po raz pierwszy pojawia się hasło „wyjdź ze swojej strefy komfortu”, jeden z moich ulubionych frazeologicznych wskaźników poziomu zaawansowania poradnika (dla porządku: strona trzynasta). Ku mojemu zdziwieniu... nie było jednak tak źle, jak się spodziewałem.

Tyle - jeśli znajdziecie na tej liście coś dla siebie, koniecznie dajcie znać! (:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: