piątek, 16 stycznia 2015

Kącik Herbaciany #1 - Green Hills Gruszka i Karmel



Bo nic tak świetnie nie pasuje do dobrej książki, jak kubek gorącej herbaty, lub kawy...

Kącik Herbaciany powstawał w mojej głowie już od dłuższego czasu, jednak, aby wyjść na światło dzienne potrzebował bodźca. A bodźcem tym było przepełniesie się mojej kolekcji herbat. W dniu dzisiejszym doszło ich aż siedem (a poszłam tylko po jedzenie dla kota!). Wystarczyła jedna wizyta w Biedronce.


Zbiera mi się tego, i nie mam pomysły, jak to ułożyć, by było sensownie i funkcjonalnie... ale coś jeszcze wymyślę.

Herbatą, którą chciałam przedstawić jako pierwszą, jest...


Green Hills Gruszka i Karmel.

Herbatki Green Hills kolekcjonuję już od dłuższego czasu, są niedrogie i mają wiele wariantów smakowych. Nie wahałam się, widząc tę jako nowość na półce sklepowej. 

Co ma w składzie?

Jabłko, hibiskus, lisć jeżyny słodkiej, aromaty, dzika róża, skórka pomarańczy, korzeń cykorii, gruszka (3,4%), płatki karmelu (2%), owoc czarnego bzu.

Można by się rozczarować, toć to standardy. Najwięcej w tym klasyki taniości herbatek wieloowocowych: jabłko, hibiskus, róża. To się pakuje wszędzie. Samej gruszki jest malusio, a platków karmelu tyle, że na pewno nie odczuje się tego w smaku.

Zapach po otworzeniu pudełka?

Nic słodkiego. Pachnie to jak klasyczny susz owocowy, przyjemnie, może przywodzić nawet na myśl gruszkę, ale to raczej zasługa... jabłka.

Jak się przygotowuje?

200 ml wrzątku i pod spodeczek na 8-10 minut. To długo, jak na mój gust.

Efekty:

Zapach po zaparzeniu?

Bardzo słodki, karmelowy. Czuć samym cukiereczkiem, bez owocowych nutek. Ładnie roznosi się po pokoju i odpręża. Zdecydowanie przyjemny.

Smak?

Tu z kolei wręcz przeciwnie. Karmelu nie czuć nic, jest to lekki, owocowy napar, niekwaśny, o delikatnym smaku. Hibiskus i róża się nie narzucają, na szczęście.
O ile jestem przeciwniczką słodzenia herbat (uważam, że słodzenie zabija smak), to w tym przypadku lekkie osłodzenie wychodzi zdecydowanie na plus - wydobywa karmelowy posmak. Można nawet pokusić się o kapkę miodu, będzie bardzo pasował.
Co jeszcze można dodać? Cynamon lub goździki. Albo jedno i drugie!

Ogółem?

Nie jest to coś, na czego punkcie się wariuje, ale jest zdecydowanie przyjemną herbatą na chłodne wieczory. Lubię.

Cena? 3,95 za 20 torebek (40g).



7 komentarzy:

  1. Lubię, różne owocowe herbatki, ale ten karmel mnie zdecydowanie odrzuca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uwielbiam pić herbatę, ale nie na taka "skale" xD Życzę powodzenia w tworzenia kącika herbacianego i miłych wieczorków w towarzystwie tego cudownego napoju :P
    http://i-could-make-it-better.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię Green Hills, ale akurat gruszkowa wyjątkowo mi nie przypasowała (wyniosłam ją do pracy, żeby się nie zmarnowała;)). Z tej serii wolę zdecydowanie fioletową (to chyba jagodowa była, czy inne owoce leśne). Osobiście wolę Liptony i mieszanki sprzedawane na wag. Taka ze mnie burżuazja.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie jeżyna czasem? Mam też gdzieś w pudle, ale ja z kolei nie lubię zbyt kwaskowatych herbat.

      Mieszanki na wagę, ech... marzenie. Jak się ustawię z jakimś dostawcą miłym na stały kontakt, to też będę szaleć.

      Usuń
    2. O, jeżyna właśnie.:)

      Jak jeszcze mieszkałam w Olsztynie, to na Starym Mieście mieli taką przefajną herbaciarnie (ciągle tam zresztą jest). Mieszanki co prawda najtańsze nie były, ale też budżetu nie niszczyły, więc można było sobie od czasu do czasu pozwolić. Mam nawet jeszcze kilka do tej pory. Najlepsza była biała herbata jaśminowa, nazywała się chyba Biały Smok... Jak kiedyś będę w Olsztynie, to chyba sobie znowu kupię.^^

      Usuń
    3. Jaśminowe do mnie przyleciały z Chin już dawno dawno, i jakoś się zużyć nie mogą...

      Ech, ja szaleję za Pustynnym Ogniem, to była coś... susz owocowy z czarnym pieprzem, palił w gardło, a jednocześnie był super słodkawy w smaku.

      Usuń

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: