niedziela, 12 kwietnia 2015

Święci, dranie i napęd FTL - "W Kraju Niewiernych" Jacka Dukaja

Jakkolwiek to oklepana może fraza, twórczość Jacka Dukaja zajmuje u mnie szczególne miejsce. I nie chodzi tu jedynie o drzemiącego gdzieś głęboko niespełnionego filozofa i "dumałę", który od czasu do czasu lubi zadawać sobie z pozoru poważne pytania i poudawać, że ten bełkot w środku czaszki jest próbą znalezienia na nie odpowiedzi, choć to także. Mówiąc o tym szczególnym miejscu mam na myśli coś zgoła innego – jako osoba, która chętnie i niemało czyta od najwcześniejszych lat, które pamięta, nie powiedziałbym o sobie, że tak naprawdę... nie umiem czytać. I nie spodziewałem się, że spotkam się kiedyś ze współczesnym utworem napisanym z taką pieczołowitością i językową biegłością, że każde zdanie będę musiał czytać po dwa razy, by cokolwiek z niego zrozumieć. Tymczasem taka właśnie była moja pierwsza styczność z "Lodem", a potem "Xavrasem Wyżrynem i innymi fikcjami narodowymi". Czułem się, jakbym zderzył się ze ścianą. I - jakkolwiek dziwnie to w tej sytuacji zabrzmi – chyba się zakochałem. Nic więc dziwnego, że do "W Kraju Niewiernych" podchodziłem z mieszaniną ekscytacji i niepokoju, jednocześnie chcąc więcej tej niesamowitości i obawiając się, że znowu zawstydzę sam siebie swoim brakiem obycia i zdolności do zrozumienia.

Dość powiedzieć, że dostałem po trochu zarówno tego zachwytu, jak i rozczarowania samym sobą.

"W Kraju Niewiernych" jest zbiorem ośmiu opowiadań (niektórych na tyle długich, by można było nazwać je krótkimi powieściami) niepowiązanych ze sobą fabularnie, jednak w pewnym sensie pokrewnych tematycznie – każde z nich na swój sposób stanowi rozważania o otarciu się człowieka o choć skrawkek boskiej potęgi, o tym, jak rozwój cywilizacyjny i technologiczny odmienia nasze postrzeganie zagadnień takich jak absolut, dusza, wolna wola.

Zbiór zaczyna się od mocnego uderzenia - świetnym "Ruchem Generała", osadzonym w realiach, które najłatwiej opisać nieco naiwnie brzmiącym może terminem arcanepunk. Zjednoczone Imperium stoi na progu wojny ogarniającej cały świat – buntownik znany jako Ptak staje na czele biedoty z północy i podbija kraj za krajem. Król Bogumił Warzhad ma jednak tajną broń – Rajmunda Żarnego, tytułowego Żelaznego Generała, osiemsetletniego bohatera setek wojen i konfliktów, strategicznego geniusza, zręcznego polityka i jednego z najpotężniejszych magów w historii świata. Zmęczony, zardzewiały umysł zamknięty na zawsze w ciele ze stali i kryształów, utrzymywany przy życiu dzięki skomplikowanym urokom i zaklęciom. Lecz chociaż jest jasnym, że rebelia musi zostać powstrzymana, dowódca – a wraz z nim czytelnik – szybko zorientuje się, że niewiele spraw na królewskim dworze ma się tak, jak wygląda to na pierwszy rzut oka...

W kolejnym tekście, "Iacte", ukazana zostaje zupełnie inna wizja – oto odległa planeta, na której usiłuje przetrwać z dawna zapomniana ekspedycja, a także tajemniczy artefakt, Jaskina Snów, zdolny powoływać do istnienia cokolwiek, o czym pomyśli jej gość. I oto poznajemy Podążającego za Cieniem, łowcę zwierząt i ludzi, w połowie Francuza, a w połowie Indianina, który, sprowadzony na ten nieznany i zupełnie niepojęty dla niego świat, musi zmierzyć się z tajemniczym Pożeraczem Krwi... A przy okazji przekonać się, czym naprawdę jest nieznany ląd, po którym przyszło mu stąpać.

Kolejna wizja – "Irrehaare", jedna z najmocniejszych pozycji tego zbioru, prezentuje nam wirtualny świat w rodzaju hiperrealistycznej gry komputerowej, której nieoczekiwana awaria uwięziła w środku umysły milionów graczy. Główny bohater tej krótkiej powieści, Adrian, budzi się nagi i pozbawiony pamięci w samym środku bitewnej pożogi, bity i przesłuchiwany. To bardzo skrótowy opis założeń świata przedstawionego, jednak aby nie zdradzić zbyt wiele, nie mogę powiedzieć ani słowa więcej. Powiem jedynie – warto.

"Muchobójca", w porównaniu ze swoim poprzednikiem, jest raczej krótki i dużo łatwiejszy w odbiorze – opowiadanie osadzone jest w świecie podobnym do naszego, różniącym się tylko drobnym szczegółem: udostępnioną ludzkości przez tajemniczą rasę obcych (zwanych po prostu "Filantropami") technologią Bram, czyli po prostu teleportacji na kosmiczne odległości. Wyposażona w ten dar ludzkość natychmiast przystępuje do kolonizacji nowych, dalekich od domu ziem, aby na jednej z nich natrafić na... duchy. Tytułowy Muchobójca – to ekspert, który zostaje na nią przysłany, by stawić czoła zjawom.

Opowiadanie "Ziemia Chrystusa" jest Dukajową próbą zmierzenia się z koncepcją światów równoległych, znaną miłośnikom fantastyki już od czasów Rogera Zelaznego. Jak każde opowiadanie w tym zbiorze zawiera jednak wątki związane ze sferą duchową człowieka – oto odkryta zostaje alternatywna Ziemia, na której Chrystus nigdy nie umarł, a zamiast tego przekształcił świat zgodnie ze swoim boskim planem. Zderzenie wyobrażeń współczesnego człowieka o Raju z tym, co tam zastają, jest w moim odczuciu jednym z najbardziej poruszających, skłaniających do myślenia momentów spośród wszystkiego, co w życiu przeczytałem.

Kolejnej, szóstej już pozycji, nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. "Katedra", ta sama, na podstawie której Bagiński stworzył swoją słynną animację, jest opowieścią o sanktuarium wzniesionym na cześć bohaterskiego męczennika jednej z kosmicznych misji kolonizacyjnych pośrodku pasa asteroid. Główny bohater tej krótkiej powieści, duchowny i wysłannik Kościoła, prowadzi śledztwo na temat fenomenu cudownych uzdrowień, które rzekomo miały się tam dokonywać.

I wracamy na Ziemię. "Medjugorie" są krótką, lekką historią grupki najemników, którzy za olbrzymie pieniądze przetrząsają całą Ziemię w poszukiwaniu cudu... I, ku swojemu zaskoczeniu, faktycznie znajdują jeden, jednak zupełnie inny, niż kiedykolwiek mogliby się spodziewać.

Zbiór kończy się "In Partibus Infidelium", humorystycznym opowiadaniem w trzech odrębnych częściach, zwanych przez samego autora obrazami. Każdy z nich dotyczy czegoś innego, a jednak tego samego: wiara a rasy pozaziemskie. Mamy więc ewangelizację obcych – to pierwszy obraz, pierwsze konklawe z ich udziałem – drugi, oraz, oczywiście, pierwszy kosmiczny rozłam – trzeci. To najkrótsze, a jednocześnie chyba najbardziej przystępne opowiadanie w tomie, najlżejsze zarówno pod względem języka, świata przedstawionego, jak i tonu.

Prócz tematu przewodniego, opowiadania z "W Kraju Niewiernych" łączy kilka wspólnych cech – są doskonałe pod względem językowym, są istnymi arcydziełami formy, którą autor posługuje się z dużą swobodą, cechuje je też co do jednego niesamowita, przemyślana i uzasadniona kreacja świata... Oraz, co może, choć niekoniecznie, zostać uznane za wadę, wymagają od samego czytelnika pewnego zasobu wiedzy, by w ogóle mógł zrozumieć, co też autor ma na myśli. W większości należą one do nutru hard SF, co zarówno narzuca, jak i usprawiedliwia posługiwanie się charakterystycznym żargonem, nie uświadczy się tutaj jednak, a jeśli, to bardzo rzadko (zjawisko takie zaobserwowałem chyba tylko na początku "Muchobójcy"), informacyjnych piguł, które mają wprost wyjaśnić czytelnikowi zagadnienie będące tematem historii. Wszystkiego dowiadujemy się zazwyczaj po trochu, z opisów, dialogów i krótkich dygresji narratora.


To właśnie sprawia, że Dukaj nie jest pisarzem dla każdego. To literatura trudna w odbiorze – dla wielu po prostu zbyt trudna. Warta jest jednak każdego grama wysiłku włożonego w jej lekturę. "W Kraju Niewiernych" jest świetnym przykładem fantastyki, w której udało się przemycić coś więcej niż tylko fikcję. Gorąco polecam.

Dane ogólne:
Tytuł: W Kraju Niewiernych
Autor: Jacek Dukaj
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2008 (wydanie drugie)
Ilość stron: 529

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: