środa, 19 lipca 2017

„Lis #5: Echa przeszłości” - recenzja komiksu

Na piątego – i jak się okazuje, w pewnym sensie ostatniego – „Lisa” przyszło nam czekać bardzo długo. Wydany w zeszłym roku zeszyt czwarty pozostawił bohaterów w bardzo niekomfortowej sytuacji, a nadziei na prędkie jej rozwikłanie nie dało się spełnić. U mnie moment zapoznania się z dalszymi losami Lisa i jego antagonistów musiał zostać odłożony jeszcze na chwilę, jednak dość czekania – czas zobaczyć, co przygotowało dla czytelników trio Stańczyk-Awdjenko-Oleksów.

Policjanci pod komendą Zbyszka Zgrozy ujęli pozbawionego przytomności Strażnika. Sam Zgroza pojawia się w biurze pomimo tego, że jeszcze nie do końca udało mu się wydobrzeć po ciężkim łomocie, który dostał od ściganego. Strażnik został poddany badaniom, które ujawniły znaczące anomalie w jego ciele – coś, co trudno jest pojąć twardo stąpającym po ziemi glinom. Na ekipę czeka jednak kolejna niespodzianka – komendę odwiedza grupa ludzi wraz z niejakim Algernonem Shawem, planując przejęcie uwięzionego. Sprawdzając personalia gościa wpadają jednak na inny trop: ściśle wiążący się z wypadkiem w pewnym laboratorium, w którym to zdarzeniu miał ucierpieć niejaki… Gabriel Majewski.

Piąty zeszyt „Lisa” to istne pasmo zaskoczeń. Pierwsze kadry pokazują nam Gabriela w konfrontacji ze Zgrozą, który nie ma zwyczaju cackać się z podejrzanymi, a młody zdecydowanie wpadł po uszy, choć sam jeszcze nie wie, jak bardzo. Potem otrzymamy jeszcze kilka informacji na temat obu superbohaterów, Lisa i Strażnika, chociaż tu akurat mniej dostaniemy ich samych, a więcej wglądu w to, jak ostatnie wydarzenia zostały odebrane przez społeczeństwo i związanych ze śledztwem policjantów. Nieuniknione wydają się więc rozgrywki polityczne, wykorzystywanie zarówno tragedii rozgrywających się na ulicach miasta, jak i schwytania Strażnika. Czy będą z tego jeszcze jakieś kłopoty? Nie zdziwiłabym się.

W tym zeszycie pojawia się mnóstwo wątków osobistych. Nie zdradzając zbyt wiele wspomnę tylko, że pojawi się Laura, jak i inni członkowie rodziny Gabriela, przy czym pewne powiązania zaczną wskakiwać na swoje miejsca – niektóre zaznaczone wprost, inne dopiero zasugerowane. Widać tu zaczątek jakichś mrocznych wspomnień z przeszłości kilku bohaterów. Jak się pokazuje, związków pomiędzy nimi jest znacznie więcej, niż by to się mogło wydawać.

„Lis” nie byłby „Lisem” bez sceny dobrego mordobicia, a więc, jak się domyślamy, uśpiony środkiem dla dużych zwierząt Strażnik w końcu się obudzi. To, z kim będzie walczył, stanowi jednak kolejny tajemniczy szczegół, będący jedynie wstępem do możliwych dalszych komplikacji. Walka jest jednak wyjątkowo widowiskowa, brutalna i wzbogacona o efekty specjalne. Pozycję rysownika zajęła tym razem Patrycja Awdjenko (obecna też w ekipie tworzącej „Lisa 4,5”), kreśląc bohaterów w sposób surowy, odrobinę kanciasty, lecz zdecydowanie świetnie oddający charaktery postaci i ich mimikę. Podoba mi się zwłaszcza Zgroza w tej odsłonie, ilustratorka świetnie oddała też podobieństwo dwójki innych bohaterów, które od razu rzuca się w oczy (ha!). Natomiast Strażnik pozbawiony swojego charakterystycznego wdzianka to kawał brzydala – tak, możemy go tu zobaczyć bez maski. Klimat świetnie uzupełnia surowa, bardzo mocno skontrastowana kolorystyka, do której przyzwyczaiły już czytelnika poprzednie zeszyty komiksu.

Piąty „Lis” to część, która zawiera w sobie największy ładunek treści. Tylu nowych, zaskakujących informacji nie było jeszcze w żadnej części serii. Jeśli miała być ona zakończeniem pewnego etapu, to spełniła swoje zadanie w całej rozciągłości, zostawiając po sobie więcej pytań niż udzieliła odpowiedzi. Tym lepiej – oby tylko nie było nam dane czekać zbyt długo na ciąg dalszy!


Za egzemplarz komiksu dziękuję wydawnictwu Sol Invictus.

Dane ogólne:
Tytuł: Lis #5: Echa przeszłości
Autorzy: Dariusz Stańczyk (scenariusz), Patrycja Awdjenko (rysunek), Jakub Oleksów (kolor)
Wydawnictwo: Sol Invictus
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 32

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: