wtorek, 13 grudnia 2016

"Podróż do Krainy Szekspira" - recenzja kolorowanki

Jakie kolorowanki wybiera nałogowy książkomaniak? Na pierwszy ogień na pewno pójdą te, które w jakiś sposób powiązane są z literaturą. Wybór mamy już dość spory, jako że co bardziej znane pozycje książkowe są też ilustrowane, a stąd prosta droga do stworzenia pozycji z samymi szkicami. Mówimy tu jednak o mainstreamie - a co z fanami klasyki? Dla tych, którzy ponad wszystko cenią sobie dzieła klasycznych twórców takich jak Szekspir, ofertę przygotowało wydawnictwo Zielona Sowa. W ich kolekcji kolorowanek dla dorosłych, złożonej już z kilku propozycji, pojawiła się właśnie „Podróż do Krainy Szekspira”.

Zeszyt rysowany jest przez brytyjski duet Good Wives and Warriors, czyli Becky Bolton i Louise Chappell. Panie znane są, głównie w swoim kraju kraju, raczej z dzieł tworzonych na większym formacie - do murali włącznie - a ich styl podchodzi raczej pod surrealizm niż baśniowość. W „Podróży do Krainy Szekspira” pokazały się od zupełnie innej, bardziej marzycielskiej strony. Ich line arty są mocno inspirowane sztuką epoki wieszcza i stylizowanie w zależności od tematyki konkretnego obrazka. Grafiki obejmują sceny wiejskie, krajobrazy, motywy roślinne oraz ornamenty, a w większość z nich wstawione zostały cytaty z dzieł Szekspira.


Rysunki wykonane są z rozmachem i cechują się często wysoką szczegółowością. Nie należą jednak do najprecyzyjniej wykonanych – kreska jest raczej swobodna, przypominająca „zeszytowe bazgroły”, często też trafiają się elementy, których tożsamość trudno jest określić. Podczas kolorowania trzeba więc będzie wykazać się pewną dozą kreatywności. Artystki mają dość specyficzne wyczucie proporcji, co można szczególnie odczuć przy krajobrazach – tu pokolorowanie może być trudniejsze ze względu na nagromadzenie elementów, które w założeniu powinny mieć tę samą barwę. Po prostu trudno do nich podejść bez wcześniejszego zastanowienia i zaplanowania dalszych posunięć, by obrazek, prócz kolorów, posiadał także głębię. W przeciwnym razie może wyjść po prostu jednokolorowa plama.


„Podróż do Krainy Szekspira” wydrukowana została na bardzo specyficznym papierze. Kartki są grubsze niż to się zazwyczaj spotyka, są też jednak bardzo szorstkie, porowate i mają szaro-żółtawe zabarwienie. Wymaga to staranniejszego doboru mediów i, najlepiej, wcześniejszego przećwiczenia ich np. na stronie tytułowej. Kolorowałam na kilka sposobów i muszę z przykrością stwierdzić, że zupełnie nie sprawdzają się tu flamastry – wsiąkając błyskawicznie i powodując czasem powstawanie „nitek” koloru naokoło plamy – oraz pastele. Te ostatnie można ostatecznie wykorzystać, ale nie ma możliwości wydobycia pełni ich możliwości – szorstkość papieru skutecznie ogranicza możliwość rozcierania kolorów. Najlepiej sprawują się tu tradycyjne kredki, przy czym nakładanie koloru jest znacznie ułatwione – mam wrażenie, że kartki są w stanie przyjąć każdą ilość pigmentu, pozwalając dowolnie je mieszać. Testowałam też kredki akwarelowe (Mondeluz) – na sucho wypadają o wiele lepiej niż na mokro. Grubość kart nie pozwala na to, by cokolwiek przebiło na drugą stronę – to mocny plus tej pozycji.
Problemem pozostaje jednak brak marginesu po wewnętrznej stronie kart, co przy braku możliwości bezbolesnego wyrwania strony z bloku znacząco utrudnia pracę. Całość nie jest szczególnie mocno klejona, da się ją rozłożyć niemal na płasko, zawsze pozostaje jednak ten mały obszar, gdzie kredka nie dosięgnie – a że grafiki rozciągają się często na obie strony, kolorowanie potrafi mocno sfrustrować. Praktykowałam tu mimo wszystko wyrywanie stron – sposób klejenia woła o pomstę do nieba, kartki są „nacięte” co centymetr i w ten sposób chwycone klejem, po wyjęciu ta krawędź wygląda po prostu paskudnie. Cóż, tak źle, i tak niedobrze.

Z lewej: kredki Colorino i PuffPuff, z prawej Mondeluzy na sucho i suche pastele Creadu.

„Podróż…” może podobać się wielu osobom ze względu na tematykę i styl rysunków. Grafiki są po prostu przepiękne, najlepiej, w moim odczuciu, wypadają tu ornamenty, które aż proszą się o złocenia i cieniowanie. Nie każdemu jednak spodoba się papier, na jakim je wydrukowano. W przypadku tej pozycji proponuję zapoznać się z nią w jakimś sklepie stacjonarnym – coraz więcej punktów ma w ofercie kolorowanki – i po prostu przejrzeć ją na spokojnie. Na pytanie, czy warto ją kupić, ja odpowiem: tak. Good Wives and Warriors tworzą piękne małe dzieła sztuki - warte tego, by podejść do nich w bardziej przemyślany sposób.

Za udostępnienie kolorowanki do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.

Kolorowanka dostępna jest do kupienia na stronach:

Dane ogólne:
Tytuł oryginalny: Escape to Shakespeare's World. A Colouring-book Adventure
Ilustracje: Good Wives and Warriors
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 96

***

Zapraszam na naszego Instagrama i Facebooka, gdzie można zobaczyć efekty mojego kolorowania, krok po kroku (:

5 komentarzy:

  1. Niewątpliwie jest co kolorować. Te pomalowane obrazki są cudne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pokolorowane obrazki wyglądają niewiarygodnie, na początku myślałam, że to ilustracja zrobiona w programie graficznym. Właśnie za to kocham kolorowanie - można tworzyć małe dzieła sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję że po raz pierwszy widzę recenzję książki do kolorowania. Co prawda nigdy sama nie miałam do nich wystarczająco dużo cierpliwości, ale te obrazki są tak niesamowite że od razu chciałoby się złapać za kredkę i zrobić co trzeba ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie należy mylić książki do kolorowania z blokiem (przykład chocby Inwazja Bazgrołów). Nie można spodziewać się, że niszcząc książkę (a tym dla mnie jest wyrywanie stron) dostaniemy schludna i równa karteczkę.
    Dodatkowo nie zgodzę się, że nie można użyć pasteli - jeśli używasz twardych, kiepskiej jakości to trudno się dziwić, że ciężko uzyskać jednolitą powierzchnię. Wiele zależy również od sposobu nakładania pasteli.
    Rozplanowanie kolorystyki obrazka w żaden sposób nie jest minusem - chyba przy każdym obrazku jaki chce się zacząć mamy w głowie zarys. Przy problemach z doborem kolorów można zawsze wybrać kolorowankę "po numerach" gdzie mamy podane co robić jakim kolorem czy odcieniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wyrywanie stron nie jest niszczeniem - tu się rozmijamy w subiektywnym odbiorze kolorowanki. Zdarza się.
      Proszę wczytać się dokładniej w tekst - nigdzie nie napisano, że czegoś nie można, tak samo, jak planowanie kolorowania nie zostało określone jako minus (:
      Lubię brać pod uwagę to, że inni mogą rzecz odebrać inaczej, niż ja - i chyba to moje podejście zostało niewłaściwie przez komentującego odebrane.

      Usuń

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: