sobota, 23 grudnia 2017

„Zgroza #2: Obłęd” - recenzja komiksu

Jakie to uczucie: poznawać przeszłość i charakter bohatera, który dotąd był raczej drugoplanową postacią czytanej pozycji i odkrywać, że wcale nie jest on tak pozytywny, jak mogłoby się to wydawać? W przypadku Zbyszka Zgrozy, wcześniej znanego z cyklu komiksów „Lis”, nie jest to może aż tak daleko posunięte, jednak zdecydowanie jego osobę można określić bardziej mianem „dwojakiej” niż „dobrej”. Czy nadal mógł utrzymać się na pozycji „starego, dobrego gliny”, do którego miałam tyle sympatii? Czy może spadnie na drugą stronę spektrum, już jako czarny charakter, wciśnięty w ramy wymiaru sprawiedliwości, miejsce, które w innych okolicznościach przyszłoby mu oglądać od zupełnie innej strony? Póki co wiemy stanowczo zbyt mało, aby to stwierdzić – trzeba więc dać się rozwinąć historii, której ciąg dalszy opowiada drugi zeszyt komiksu „Zgroza”, czyli „Obłęd”.

Odkrycie, którego dokonali Zgroza i Czerwiński podczas potajemnej akcji wykopania trumny ojca Zbyszka, nie da im jednak żadnych odpowiedzi. Wręcz przeciwnie – mała książeczka z baśniami Hansa Christiana Andersena nosi na sobie niewiele śladów. Znane już czytelnikowi zamazane czerwoną substancją oczy postaci na ilustracji, domalowane wąsy… Nic szczególnego. Wątpliwości pogłębiają się, dochodzą kolejne pytania – zwłaszcza ze strony Czerwińskiego, który dopiero uczy się, jak wygląda praca ze Zgrozą od jej najdziwniejszej strony. Partner komisarza nie rozumie, dlaczego woli działać samodzielnie, przemilczając przed przełożonymi wiele z rozgrywających się aktualnie wydarzeń. Wiele z tych niedomówień wyjaśni jednak wizyta w pewnym starym przybytku…

Od strony fabularnej czeka nas więc tylko więcej tajemnic, które jednak coraz bardziej przybliżą nas do mrocznego sedna wydarzeń. Kto chce zaszkodzić Zgrozie i do jakich czynów się posunie w swoich działaniach? O tym, że nie przebiera w środkach i że żywi osobistą urazę do Zbyszka (a może nawet nie do niego samego?), już wiemy. Dalej będzie tylko mroczniej i brutalniej – trzeba się więc przygotować na trochę mocniejszych scen.

Najbardziej interesująca jest tu oczywiście osoba sprawcy, ale tego możemy na razie się jedynie domyślać. Kto jest aż tak pewny siebie, że ślady, jak groźby, jest w stanie po prostu podłożyć komisarzowi niemal pod nos? Jego metody działania są dość typowe dla szaleńca z motywem personalnego odwetu (o ile o odwecie można tu mówić – w końcu równie dobrze może tu w grę wchodzić coś zupełnie innego) – działa jak osoba, która chce być znaleziona, ale po długim poszukiwaniu, w trakcie którego będzie wodziła swoją ofiarę za nos i podsuwała jej kolejne informacje związane z własnym życiem prywatnym i przeszłością. Czy mam rację? To się jeszcze okaże.

Dziwią mnie jednakowoż trochę metody działania Zgrozy, który znacząco odchodzi od stereotypu dochodzeniowca, który znamy z literatury kryminalnej. Otrzymawszy podejrzaną przesyłkę, otwiera ją w miejscu publicznym, nie dbając o to, czy ktoś coś zobaczy, nie próbuje wybadać, skąd została nadana bądź kto zlecił wysyłkę, po prostu… Idzie tak, jak dyktuje mu niewidzialny oponent. Niemal samotnie – ciągnąc za sobą jedynie niewiele rozumiejącego Bogdana Czerwińskiego. Czy to rozsądne, czy może Zbyszek wie, czego się spodziewać na końcu tej drogi?

Wizualnie komiks utrzymuje klimat i kolorystykę znaną z poprzedniego zeszytu. Utrzymane w sepii bądź pokolorowane zimną zielenią kadry doskonale oddają klimat lat dziewięćdziesiątych, a szczegółowe rysunki, w których znać brudną, ale konsekwentną kreskę Grzegorza Kaczmarczyka, nadają postaciom odpowiedniego charakteru. Widać zmianę na pozycji osoby odpowiedzialnej za tusz – Patrycja Awdjenko, w porównaniu z Alkiem Wałaszewskim z pierwszego zeszytu, zdecydowanie mniej bawi się w subtelności i szczodrą ręką nadaje sceneriom mroku, i czegoś, co można określić może jako „codzienna szaruga”. Wyjątkowo spodobały mi się tu kadry zawierające samochód poruszający się po skąpanych w deszczu ulicach miasta – mają w sobie coś w ponury sposób urokliwego. Po raz kolejny wykonano też kawał świetnej roboty z okładką, matową, z paroma lakierowanymi elementami – której warto przyjrzeć się baczniej, choćby ze względu na kolejny wyjątek z baśni umieszczony z tyłu.

„Zgroza #2. Obłęd” nie jest w żaden sposób gorszy od poprzednika, kontynuuje podjęte wątki, dając czytelnikowi jeszcze więcej tego gęstego, mrocznego klimatu z kryminalną tajemnicą na czele. Brak odpowiedzi intryguje coraz bardziej, a zakończenie po prostu zmusza do niecierpliwego czekania na kolejną część. Tak jak poprzednim razem więc – polecam!

Za udostępnienie komiksu do recenzji dziękuję wydawnictwu Sol Invictus.

Dane ogólne:
Tytuł: Zgroza #2: Obłęd
Autorzy: Kuba Ryszkiewicz (scenariusz), Grzegorz Kaczmarczyk (rysunki, kolory), Patrycja Awdjenko (tusz)
Wydawnictwo: Sol Invictus
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 32

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: