sobota, 5 sierpnia 2017

„Rywalki” – recenzja kolorowanki

Kolorowanie z dziecięcej zabawy niepostrzeżenie stało się zajęciem i dla starszych osób. Początkowo reklamowane było jako sposób na stres, coś, na czym można skupić uwagę i zapomnieć o nerwach. Wypełnianie kolorem pól na kartce szybko przestało być jednak tylko środkiem zastępczym, a stało się, głównie za sprawą wielkiej kreatywności drzemiącej w starszych odbiorcach, swego rodzaju sztuką. Barwne dzieła pojawiające się w sieci skłaniały wydawców do poszukiwania coraz ciekawszych rozwiązań w kwestii kolorowanek – aż do punktu, gdy skojarzono popularne serie książkowe z właśnie tą dziedziną. Efektem owych starań jest również kolorowankowa wersja „Rywalek” Keiry Cass, którą, podobnie jak sam cykl, wydało wydawnictwo Jaguar.

Seria „Selekcja” obejmuje pięć tomów, od znanych i lubianych „Rywalek” właśnie aż do „Korony”. Opowiada ona o perypetiach grupy dziewcząt w specyficznym konkursie, którego zwyciężczyni otrzyma tytuł księżniczki i zostanie żoną księcia Maxona. Książki utrzymane są w nieco nierealnym, odległym od rzeczywistości klimacie, osadzone w otoczeniu lekko przekształconych współczesnych Stanów Zjednoczonych, gdzie społeczeństwo podzielone jest na kasty, w zależności od pochodzenia i stanu majątkowego. Normalnym jest, że rywalizacja w grupie, w której osoba z każdej sfery może wznieść się wyżej i wejść do arystokracji będzie zacięta. Koncepcja powieści przypominała nieco założeniami reality show „Amerykańska księżniczka”, podobne wzbudzała też emocje.

Kolorowanka „Rywalki” przedstawia sceny z wszystkich pięciu tomów serii (oryginalny tytuł pozycji brzmi też właśnie „The Selection”, czyli tak, jak nazwa całego cyklu). Podzielona jest na pięć części, z których każda zawiera kilka line artów, w których większość to postacie umiejscowione na tle krajobrazu lub pomieszczenia. Perspektywa jest specyficzna, bo chociaż wzrok najpierw napotyka bohaterkę (lub grupę osób), to umieszczone są one nie w centrum obrazka, a w jego dolnej części, tak, że możliwe było wyeksponowanie sceny, w jakiej rozgrywa się dane wydarzenie. Fani cyklu Cass od razu rozpoznają motyw, z którym mają do czynienia, podobnie cytaty z książek, które zostały umieszczone na co drugiej stronie i ozdobione ornamentami. Te ostatnie są też najsłabszymi grafikami w kolorowance, jako że składają się głównie z linii, a mniej z elementów – niewiele w nich więc do kolorowania.

Rysunki wydrukowane są na papierze standardowej grubości, jednostronnie, kartki lekko prześwitują, więc na jednej stronie widoczny jest zarys obrazka z kolejnej. Wzbudza to pewne zastrzeżenia co do osób, które lubią pracować z bardziej wilgotnymi mediami, jak pisaki, kredki akwarelowe na morko czy farby. Na wilgoć kartki reagują lekką deformacją, wskazane jest więc raczej stosowanie tradycyjnych kredek. Papier jest dość śliski, więc zalecałabym kredki miękkie, które zostawią na nim większą ilość pigmentu. Obrazki są dosyć szczegółowe, zwłaszcza w zakresie tła – piękne krajobrazy czy zdobione ściany pomieszczeń to bardzo wdzięczne motywy do kolorowania, a w połączeniu z kreacjami postaci dają spore pole do popisu dla wyobraźni. Mam mieszane uczucia odnośnie twarzy kobiecych – wszystkie wydają się być jednakowe, co widać zwłaszcza na grafikach przedstawiających kilka postaci, wszystkie też zdają się czerpać wzorzec z wydawanych nadal kolorowanek z serii Barbie. Czy księżniczki muszą być idealne pod każdym względem?

„Rywalki” w wydaniu kolorowankowym to obowiązkowa pozycja dla fanów serii Keiry Cass, a opcjonalna dla kolorujących hobbystycznie. Jest to też publikacja najbliższa temu, co za dawnych, dziecięcych lat znaliśmy jako kolorowanki dla dziewczynek z księżniczkami w roli głównej – tylko w nieco dojrzalszej formie i przedstawionych bardziej szczegółowo. Wielbiciele romantycznych scenerii na pewno się na niej nie zawiodą.

Za egzemplarz kolorowanki, przekazany do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Jaguar.
Dane ogólne:
Tytuł oryginalny: Rywalki. Kolorowanka
Ilustracje: Sandra Suy
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 96

2 komentarze:

  1. Nie przepadam za kolorankami... i nie rozumiem kompletnie, czemu twórcy czegoś takiego zupełnie olewają sprawę papieru? Przecież to jedna z istotniejszych spraw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle olewają, a dobierają "na oko". Wydanie kolorowanki tak, by papier był super jest trudne, zwłaszcza jak trafi się na kogoś, kto koloruje np. akwarelami albo pisakami, nawet kredki potrafią się różnie zachowywać w zależności jakoch składników użyto do produkcji.

      Usuń

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: