środa, 7 czerwca 2017

Stanisław Lem - „Planeta LEMa. Felietony ponadczasowe”

Stanisław Lem po dziś dzień pozostaje najbardziej znanym za granicą polskim fantastą. Jego powieści przetłumaczono na niemal czterdzieści różnych języków, zaś ich łączny nakład w pewnym momencie przewyższył liczbę obywateli naszego kraju. Autor “Solarisa”, “Cyberiady” czy “Dzienników Gwiazdowych” jest pierwszym twórcą science-fiction, jakiego poznają polskie dzieci w wieku szkolnym. Mimo to zaskakująco niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Lem to nie tylko fantastyka. Do dorobku literackiego autora zaliczają się także rozliczne eseje filozoficzne, futurologiczne oraz, przede wszystkim, publicystyka naukowa. To właśnie całokształtowi publicystycznej twórczości naszego rodaka poświęcona jest nowa pozycja proponowana przez Wydawnictwo Literackie – oto „Planeta Lema. Felietony ponadczasowe”.

Książka zawiera 85 tekstów największego z polskich fantastów, publikowanych w latach od 1954 do 2005. Artykuły te podzielono na pięć tematycznych części. W pierwszej z nich, zatytułowanej “Kultura”, zgromadzono teksty autora na ogół tematów związanych – przede wszystkim, choć nie tylko – z literaturą. Poznamy więc poglądy Lema na twórczość wielu współczesnych mu pisarzy dzisiaj uznawanych za klasyków – dowiemy się, jakie były jego wrażenia po lekturze “Dżumy” Camusa i co właściwie ma w sobie Sienkiewicz, czego nie mają inni twórcy. Teksty na tematy okołoliterackie zdecydowanie zasługują na uwagę przede wszystkim dzięki niewiarygodnym zdolnościom ich twórcy do rozkładania przeczytanych przez siebie pozycji na czynniki pierwsze i analizowania ich rozmaitych walorów – ta właśnie dociekliwość i analityczność będzie dawać o sobie znać w wielu innych felietonach i jest jedną z najbardziej atrakcyjnych cech Lemowego pisarstwa w ogóle. Jednak “Kultura” to nie tylko literatura – to także komentarze do zmieniającej się rzeczywistości przełomu dwóch wieków i dwóch ustrojów. Co Lem sądził o telewizji satelitarnej, amerykańskiej science-fiction albo pewnym serialu z Davidem Hasselhoffem i czarnym pontiakiem w roli głównej? Tutaj można się tego dowiedzieć.

Część drugą stanowi zbiór tekstów z kategorii publicystyki naukowej, zatytułowany po prostu “Nauka”. Jest to najdłuższa składowa “Planety Lema”, co nie powinno dziwić – zawiera bowiem teksty i najobszerniejsze, i najbardziej wnikliwe, dowodząc rozlicznych naukowych pasji ich twórcy. Różnorodność podejmowanych tu tematów jest olbrzymia – od początków “ery atomowej” i dziejów projektu Manhattan z dokładnym opisem tego, jak obie strony konfliktu w czasie drugiej wojny światowej dążyły do atomowej supremacji, poprzez cykl sześciu wykładów poświęconych możliwości (czy raczej jej braku) spotkania ludzkości z rasą pozaziemską, a kończąc nawet na artykułach z dziedziny genetyki, ewolucjonizmu czy paleontologii. Pojawi się nawet jedna lub dwie próby rozliczenia z paranaukową szarlatanerią spod szyldu Uri Gellera czy Kaszpirowskiego. Ogrom wiedzy w połączeniu ze zdolnością dogłębnego spojrzenia i pełnym humoru stylem opowiadania czyni z tych tekstów nie lada gratkę dla każdego, kto ceni sobie rozważania na tematy związane z naukami ścisłymi.

Teksty nieco bardziej przyziemne znajdziemy w dwóch z kolejnych części zbioru – będą to “Wydarzenia” oraz “O sobie”. O ile rozpiętość tematów w poprzednich rozdziałach robiła wrażenie, chociaż dało się je zamknąć we wspólnej kategorii, te dwa nie mają ścisłego wspólnego mianownika. W pierwszym z wymienionych możemy, między innymi, poznać refleksje Lema na temat zamachów z 11 września 2001 r., dowiedzieć się, co pisarz myślał o protestach przeciwko otwarciu elektrowni atomowej w czeskim Temelinie, albo co sądził o polityce zagranicznej putinowskiej Rosji. Druga traktuje o bardziej osobistych przeżyciach autora, zarówno tych ważniejszych, jak i bardziej prozaicznych – wrażenia po obejrzeniu ekranizacji swojej najważniejszej powieści (chodzi, oczywiście, o “Solaris”) czy… obserwacje z zachowań ludzi stłoczonych u wejścia na kolejkę linową na Kasprowy Wierch, usiłujących dostać się na górę na wiele rozmaitych sposobów.

Swoistą wisienką na szczycie tortu jest “Przyszłość”. Stanisław Lem był szeroko znany między innymi ze swojej działalności na polu futurologii. Zawarte tu felietony stanowią dowód jego biegłości w dziedzinie ekstrapolacji, zaś możliwość zestawienia jego przypuszczeń sprzed dwóch dekad ze stanem faktycznym świata AD 2016 budzi zarówno fascynację, jak i szczery niepokój. Starcie kultur, rozchwianie klimatyczne, masowe zidiocenie – to tylko kilka z bardziej oczywistych prognoz, które okazały się aż zbyt trafne. A jest ich jeszcze więcej. Czy rzeczywiście dane nam będzie wyruszyć na podbój gwiazd? Gdzie leży granica rozwoju technologicznego? I na te pytania autor ma swoje odpowiedzi. Czy równie trafne? Czas pokaże.

Kto w życiu przeczytał choć jedną powieść Lema, ten z grubsza wie, czego może spodziewać się po tym zestawieniu – błyskotliwych analiz, odrobiny inteligentnego humoru podlanego pewną dozą ironicznej kpiny, przytomnego spojrzenia na wiele aktualnych do dziś kwestii z perspektywy zadeklarowanego mizantropa oraz… trochę zwykłego, ludzkiego narzekania. Wszystko to okraszone jest językiem pięknym, kwiecistym i okrągłym – takim, jakiego dzisiaj się już nie spotyka. Sprawia to jednocześnie, że dla jednych „Planeta Lema” będzie źródłem niesłabnących zachwytów, zaś dla drugich, preferujących bardziej dosadne przedstawianie rzeczy, lekturą trudną, może trochę męczącą. Zapewniam jednak (trochę na własnym przykładzie), że i do tego da się przyzwyczaić, zaś trud włożony w zmierzenie się z nią z całą pewnością jest tego wart.

Oczywiście możliwość spojrzenia na różne sprawy z perspektywy Stanisława Lema nie jest najważniejszą, choć nadal istotną, zaletą tej książki. Zbiór tekstów na rozmaite tematy daje przede wszystkim niezwykły, wielopłaszczyznowy wgląd w misterną konstrukcję umysłu pisarza, pozwalając na pełniejsze zrozumienie jego twórczości i dostrzeżenie, jak ewoluowała w miarę coraz większego zrozumienia przez niego rozmaitych kwestii. Zdecydowanie polecam więc “Planetę Lema” każdemu, kto Lema czytał i chciałby wiedzieć więcej. Bo chociaż niektóre z tekstów autor napisał ponad pół wieku temu, nadal niosą one ze sobą powiew świeżej, trafnej myśli i zdrowego rozsądku – wydawałoby się, cechy zamierającej w czasach, w jakich przyszło nam żyć. To rzeczywiście „Felietony ponadczasowe”.


Dane ogólne:
Tytuł: Planeta LEMa. Felietony ponadczasowe
Autor: Stanisław Lem
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 592

2 komentarze:

  1. W "Przekroju" kiedyś bywały felietony Lema, czytywałam z zainteresowaniem. Niestety, nie wszystkie, czasem mi się ten ukochany przecież pisarz odbijał czkawką, taka zgorzkniałość wyzierała między wierszami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w stanie to jego zgorzknienie zrozumieć.

      Usuń

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: