środa, 10 maja 2017

„Incognito #3. Skóra i krew część II” - recenzja komiksu

Jeszcze nie opadły wrażenia po lekturze drugiego zeszytu „Incognito. Niesamowitego przypadku Pawła K.”, a już przyszedł czas na recenzję kolejnej części cyklu. Cóż rzec? Najwyższy czas dowiedzieć się, co było dalej!

Trzeci zeszyt, „Skóra i krew część II”, podejmuje akcję w dokładnie tej samej chwili, w której zakończyła ją druga część przygód niewidzialnego Pawła – w podmiejskich kanałach, gdzie seryjny morderca zwany Upiorem urządził swoją siedzibę. Poszukiwanemu zbrodniarzowi udaje się uciec, jednak zanim to się stanie, Alicji udaje się wejrzeć wgłąb jego umysłu – schorzałego, paranoicznego, dostrzegającego we wszystkim zagrożenie i pragnącego jedynie się bronić. Wydobywa z niego także niejasną przesłankę o współpracy z Baronem, a także zapowiedź, że kluczem do ponownego odnalezienia sprawcy ostatniej fali morderstw jest miejska kostnica. Wyruszają tam już następnej nocy, gotowi na kolejne starcie z psychopatą... A przynajmniej tak im się wydaje.

W „Skórze i krwi cz. II” dzieje się sporo, jednak tak naprawdę niewiele z rzeczy, które popchnęłyby fabułę do przodu. Niewiele tu szczegółów na temat, na przykład, pochodzenia mocy głównych bohaterów albo zamiarów czarnych charakterów, ale to nic nie szkodzi – zeszyt jest za to przesycony akcją, a większość jego objętości stanowią nieźle narysowane sceny walki. Utrzymuje się tendencja do pogłębiania się mrocznego klimatu, teraz okraszonego dodatkową dozą brutalności – żadna ze stron starcia nie przebiera w środkach, aby być tą, która odejdzie na własnych nogach, w ruch idą noże, szklane butelki, a nawet znajdujące się pod ręką okaleczone zwłoki...

Tym jednak, co najwięcej robi dla klimatu całości, są kadry ilustrujące wizje, których doświadczyła Alicja w czasie wycieczki wgłąb umysłu Upiora. Te są... psychodeliczne. Utrzymane w kolorystyce wściekłej czerwieni i czerni, bardziej przypominają bohomazy rysowane przez schizofreniczne dziecko – niepokoją zarówno swoim przekazem, jak i estetyką, która sama w sobie daje poczucie, że Upiór ma solidnie namieszane w głowie.

Kreska wciąż i wciąż się poprawia. Jest w charakterystyczny sposób niedbała, ale nie sposób odmówić jej szczegółowości i specyficznego smaczku. Tak jak wcześniej zdarzają się zaburzenia na polu mimiki (zachwyt Upiora w scence retrospektywnej był przerysowany do tego stopnia, że mimo całej grozy sytuacji parsknąłem śmiechem) albo proporcji postaci, te są coraz rzadsze i rzadsze, zaś okazjonalne niedoskonałości tylko wnoszą nieco życia i braku pokory do „brudnej” kreski całej serii, dodając jej pewnego czaru.

Robi się coraz ciekawiej. Jeśli do tej pory nie czytaliście „Incognito”, myślę, że sporo tracicie. Jeżeli zaś już mieliście tę przyjemność, trzeci zeszyt serii z pewnością was nie zawiedzie – trio Czarnecki-Ciżmowski-Wysoczyńska (od tego zeszytu również odpowiedzialna za niektóre ilustracje – widać drobne różnice, ale dobrze wpasowują się w ogół) nie tylko zapewnia rozrywkę na poziomie, ale wręcz dopiero się rozkręca!

Dane ogólne:
Tytuł: „Incognito #3: Skóra i krew część II”
Autorzy: Piotr Czarnecki (scenariusz), Łukasz Ciżmowski, Marianna Wysoczyńska (ilustracje)
Wydawnictwo: Sol Invictus
Rok wydania: 2017

Liczba stron: 32

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: