piątek, 2 września 2016

"Grimm Fairy Tales #03: Jaś i Małgosia" - recenzja komiksu

Seria „Grimm Fairy Tales” zdążyła dorobić się wielu fanów w jej anglojęzycznym wydaniu. Polski czytelnik póki co ma szansę zapoznać się z trzema (a nawet czterema, ze względu na ostatnią premierę) zeszytami serii, przełożonej na język polski i wydanej przez Okami. Pierwsza i druga odsłona cyklu reprezentowały różny poziom, który jednak wykazywał tendencję zwyżkową. Czy trzecia część potwierdzi tę tezę? Zajrzyjmy.

Rodzina przyłapuję Ginę na próbie wyjścia na imprezę w dość skąpym stroju, co skutkuje kłótnią i szlabanem domowym. Pod wpływem emocji ta po prostu pakuje się i ucieka przez okno - w towarzystwie brata, który nie chce puścić jej samej w nocy. W drodze do miasta decydują się złapać stopa, a osobą, która zabiera ich ze sobą okazuje się być ta sama prelegentka, która prowadzi wykłady na temat prawdziwych wersji baśni braci Grimm. Ona też opowiada młodym jedną z historii.

Jaś i Małgosia to dwójka nastolatków, mieszkających w odludnej okolicy z ojcem i jego nową żoną. Trudno jest im się dogadać z macochą: o ile chłopak jest osobą dość kompromisową, o tyle jego siostra ma ojcu za złe, że zbyt szybko jej zdaniem ożenił się ponownie i nie przepuszcza żadnej okazji, by okazać swoje niezadowolenie. W szybkim tempie prowadzi to do awantury i decyzji o opuszczeniu domu przez dziewczynę. Za nią podąża Jaś w słusznej obawie o jej bezpieczeństwo i nadziei, że uda mu się przekonać buntowniczkę do powrotu. Trafiają jednak do chatki tajemniczej kobiety, która oferuje im poczęstunek i nocleg…

Komiks podzielony jest, klasycznie już, na dwie części: wydarzenia współczesne i opowieść. Zeszyt drugi i trzeci łączy postać tajemniczej, ale chętnej do pomocy kobiety, zawsze trzymającej przy sobie księgę baśni. Ponownie wciąga ona w świat swoich gawęd młodych, którzy nie do końca radzą sobie z rzeczywistością, bezbłędnie odnajdując analogie do ich sytuacji. Trudno to jednak uznać za próbę moralizowania, chociaż w tym przypadku jej działanie przynosi wymierny skutek w postaci zmiany podejścia Giny, wywołaną strachem i zapewne nietrwałą refleksję nad własnym bezpieczeństwem. Czy jednak postać nieznajomej „nauczycielki” ma w swoim działaniu jakiś ukryty cel? Pewne przesłanki wskazywałyby na odpowiedź twierdzącą, jednak wszystko jeszcze przed nami.

Przełożenie Giny i Hanka na Jasia i Małgosię tym razem nie jest tak wierne, jak było to choćby z Kopciuszkiem. W wydarzeniach stroną aktywną są dziewczyny, wyraźnie jednak obiema kierują nieco inne pobudki: Małgosia cierpi na klasyczny przypadek lęku o utratę uwagi ojca i tęsknoty za matką (dowolny psycholog wyjaśniłby to lepiej, ja ograniczę się do powierzchownego nakreślenia sytuacji), brakuje nam za to informacji o podłożu zachowania Giny – wydaje się być po prostu próbą ominięcia wyraźnych zakazów rodziny. Pewien szerszy kontekst daje czytelnikowi przedstawienie rodziców współczesnej bohaterki jako typowego małżeństwa z prowincji, z ojcem, którego świat kończy się na piwie i telewizji. W dwóch poprzednich zeszytach nie sposób było nie stanąć po stronie bohaterek, próbujących tylko radzić sobie w otoczeniu, które im w tym bardzo nie pomaga; w „Jasiu i Małgosi” o to trudno. Tu bohaterka wydaje się być osobą o wiele bardziej porywczą i – co tu dużo mówić – odrobinę negatywną w postępowaniu.

Pod względem wizualnym znowu sporo się pozmieniało. Negliżu będzie (wreszcie?) trochę więcej, jako że zarówno Gina, jak i Małgosia lubują się w mocno wydekoltowanych wdziankach, ponownie jednak ilustracja z okładki nie oddaje faktycznego wyglądu postaci. Alexandre Benhossi, w tej części odpowiedzialny za rysunki, o wiele luźniej potraktował przeniesienie postaci rzeczywistych do opowieści, rodzeństwo bajkowe nie posiada więc twarzy tego współczesnego. Ich wygląd ma co prawda pewne cechy wspólne, są jednak też różnice. Da się też łatwo zauważyć dokładność, z jaką twórca oddał mimikę postaci, ich rysy są bardzo wyraziste, a sylwetki proporcjonalne. Zadziwił mnie fakt zachowania podobieństwa między bajkowym Jasiem a jego ojcem – bardzo szczegółowo oddano pewne charakterystyczne cechy obu postaci. Problem pojawia się jedynie w przypadku scen, w których bohaterowie obserwowani są z większej odległości – tu ich twarze stają się cokolwiek karykaturalne, a sylwetki tracą proporcje.


Trzeci zeszyt „Grimm Fairy Tales” tylko utwierdza czytelnika w przekonaniu, że motywy łączące poszczególne części będą miały w przyszłości o wiele większe znaczenie niż po prostu przekazanie baśni w jej mroczniejszej odsłonie. Historia staje się coraz bardziej intrygująca, schemat fabuły zostaje zachowany, nie na tyle jednak, by znudzić powtarzalnością. Jeśli ktoś był ciekaw, a jeszcze nie sięgnął po ten tytuł, polecam zrobić to teraz, znającym serię powiem zaś, że nie rozczarują się kolejną odsłoną.

Za udostepnienie komiksu serdecznie dziękuję wydawnictwu Okami.

Dane ogólne:
Tytuł oryginału: Grimm Fairy Tales #03: Hansel and Gretel
Autorzy: Joe Tyler, Ralph Tedesco (pomysł i scenariusz), Blake Wilke (tusz), Eric Rodriguez (kolor), Alexandre Benhossi (rysunki)
Wydawnictwo: Okami
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 24

________

Recenzje poprzednich części:

4 komentarze:

  1. Kiedy tak czytam Twoje recenzje kolejnych zeszytów serii, mam podobne wrażenie: że cykl robi się coraz ciekawszy :) Czekam na następne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie odświeżenie w niekonwencjonalny i coraz ciekawszy sposób przemawia za tym, by zacząć rozglądać się za komiksami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Grimmy będą dobre na początek - krótkie, lekkie odcinki.

      Usuń

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: