czwartek, 19 maja 2016

Tajemnicza przesyłka, czyli coś jakby unboxing

Hej hej! Zazwyczaj nie poświęcam takim wydarzeniom notki na blogu, jednak tym razem postanowiłam zrobić wyjątek, żeby pokazać, jak się to wszystko odbywało... a działo się trochę.

Zaczęło się od konkursu. Na swoim autorskim profilu Marcin Jamiołkowski dał swoim czytelnikom zadanie: mieli oni odnaleźć ukryty gdzieś w "Okupie krwi" numer telefonu, pod który Herbert Kruk dzwonił, by skontaktować się z Zezelem, i wysłać na ten numer smsa. Faktycznie, numer był, ale nigdy nie pomyślałabym, że ktoś może umieścić w powieści numer faktycznie działający zamiast fikcyjnego! A jednak. Wiadomość wysłałam, dostałam odpowiedź, książka miała powędrować do mnie <3

A więc dzisiaj przyszła. Pozornie zwykła, brązowa koperta, a w środku...


Paczuszka zawinięta w papier, owinięta sznurkiem, zapieczętowana... ładne! No to rozbieramy dalej...


What the...
Hmm. Lniana (?) tkanina i kolejny sznureczek. Toś nam, autorze, załatwił poprawę humoru na początek dnia ;D

Rozpakowujemy i...


Gapi się! O.O


Mała, czarna książeczka, elegancka, zgrabna. "Migawki" to zbiór opowiadań - publikowanych już w różnych miejscach w sieci, ale po raz pierwszy zebranych w jednym miejscu, i to na papierze! Wydane zostały, jak głosi nota autora, w liczbie szesnastu sztuk, można więc powiedzieć, że trafił mi się prawdziwy czarny, ekhm... biały kruk.

Zerknijmy do środka, a co! Wymaga to pokonania jeszcze jednego zabezpieczenia - naklejki z kłódką.
(Zerwałam, nie przecięłam w zaznaczonym miejscu, bunt!)


Czy w trakcie pakowania tomików ucierpiał jakiś kanarek?


(Dla Alicji. Czyli że dla mnie. Widzisz, Łotru? -Tiaa... Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać... -DŁ)

Dedykacja, list i tajemnicze słówko*, a do tylnej okładki dodatkowo przyklejona zakładkowa wstążeczka i Migawkowy Certyfikat Autentyczności. Cudeńko! A, Panie autor, marginesy są ok! (;

* Ludziska, sprawa jest! Każdy egzemplarz ma jedno takie słowo. Zwracam się więc do reszty - dajcie znać, jakie jest u was!
Ja mam numer 13 - "dysponując" (;

Dziękuję autorowi za książkę i chwilę przedniej zabawy przy jej odpakowywaniu.

Łotr, paskud, uzurpował sobie już prawo do pierwoczytu, i się z tomikiem rozprawił, podśmiechując się pod nosem często a gęsto, zabieram się więc i ja.

9 komentarzy:

  1. Pięknie zapakowana książka :) Zazdroszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super historia i sprawa! :) Aż się uśmiechnęłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, kreatywnie pakowane przesyłki są świetne ;D

      Usuń
  3. Ale fantastyczna historia! I jaka pomysłowa, a przy tym tajemnicza, czad! ^^
    Unboxing u Was, świat się kończy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dotąd kojarzyłam słowo "unboxing" z blogami kosmetycznymi czy coś w tym stylu... ale ta jedna przesylka zasłużyła ;D

      Usuń
  4. Trochę przerażająca ta okładka ;)
    Gratuluję, a pan Jamiołkowski miał bardzo ciekawy pomysł na konkurs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doklejone oczka są troszkę creepy, ale całość raczej zabawna moim zdaniem (;

      Usuń
  5. Wow, zapakowane jest naprawdę świetnie. Ekstra!

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja się dzielę słowem: 7 - "zawór" :D

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: