czwartek, 5 maja 2016

Crash Space #2 - Lis: Gra Karciana

Seria komiksów o Gabrielu "Lisie" Majewskim zarówno mnie, jak i Vyar zdecydowanie przypadła do gustu, a o jej niezwykłości może świadczyć fakt, że żadne z nas nie było do tej pory fanem klimatów superbohaterskich. Nic więc dziwnego, że kiedy tylko w eter poszła informacja o planowanej grze karcianej na jej motywach, nie mogliśmy się doczekać dnia jej premiery. Dziś, po prawie dwóch tygodniach zapamiętałego rąbania w karcianego "Lisa", nadszedł czas, abyście i Wy mogli się w końcu dowiedzieć dowiedzieć – czy było na co czekać.


Na początek parę słów o tym, o co właściwie chodzi w grze. Każdemu z dwóch do czterech graczy przydzielona zostaje – niejawnie! - jedna z czterech ról (nie należy się do niej zbytnio przywiązywać. Bardzo często, za sprawą jednej z możliwych do zagrania kart akcji, role te ulegają zamianie w toku rozgrywki): Doktora Shawa, Strażnika, Komisarza Zgrozę, czy też samego Lisa. Rola jest tym, co dyktuje graczowi warunki zwycięstwa – Doktor chce za wszelką cenę doprowadzić do końca swoje badania, Komisarz zgromadzić poszlaki, które umożliwią mu zakończenie śledztwa i przyskrzymienie odpowiedzialnych za chaos w mieście, Strażnik zyskać poparcie społeczeństwa dla swoich spontanicznych aktów wymierzania sprawiedliwości, a Lis... Cóż, Lis chce po prostu zwinąć jak najwięcej dla siebie. Postęp w tych dążeniach reprezentowany jest przez zdobywanie kart celu – jednym ze sposobów na zwycięstwo jest zgromadzenie czterech kopii naszego głównego celu (zadanie jest o tyle trudne, że w całej talii znajduje się tych kopii pięć, zaś w wariancie dwuosobowym – tylko cztery, co oznacza, że trzeba mieć je wszystkie!). Jeśli zaś żadnemu z graczy się to nie uda do momentu, w którym w talii kart nie zostanie ani jedna, wówczas wszyscy ujawniają swoje role i karty celu, które mają w danej chwili na ręce – i podliczają punkty. Każda z nich ma różną wartość w zależności od tego, na czyim ręku siedzi. Przykładowo, dla Doktora jego badania są najważniejsze - trzy punkty - podczas gdy w rękach Strażnika warte są dwa (taki srogi buc z pewnością ucieszyłby się z małych podpowiedzi, jak wyzwolić jeszcze więcej posiadanych przez siebie mocy), zgromadzone przez Komisarza jeden punkt (oraz trudną do oswojenia wiedzę, że po jego rewirze krzątają się agresywni superherosi), zaś Lis ma je kompletnie gdzieś, nie otrzymując za nie żadnych punktów (cały ten biznes ze studiowaniem biotechnologii i tak był jedną wielką pomyłką. Czuję twój ból, stary!). Każdy z bohaterów ma inny zestaw priorytetów – i to, niestety, jedyne, co ich różni. A szkoda! Można by pokusić się chociaż o jakąś malutką zdolność specjalną, możliwą do odpalenia w zamian za "ujawnienie się"...

Oczywiście, karty celu i tożsamości to nie jedyne karty, jakimi gra się w "Lisa". Do podejmowania różnych działań służą tu karty akcji – zarówno zwykłe, występujące w kilku kopiach na całą grę, oraz unikalne – występujące w jednym egzemplarzu, mające niebywale potężny efekt i opuszczające grę natychmiast po jej zagraniu lub odrzuceniu. W swojej turze każdy gracz może wykonać dwa ruchy, mając do dyspozycji trzy możliwości (mogą się powtarzać!) – pociągnięcie jednej karty ze wspólnej talii (tam znajdują się zarówno karty akcji, jak i celu), zagranie karty akcji z ręki lub odrzucenie dwóch dowolnych posiadanych w danej chwili kart, by wybrać sobie dowolną już obecną na stosie kart odrzuconych – i dodać ją do kart na ręce. Co ciekawe, dowolny gracz może anulować zagraną przez ciebie kartę akcji, odrzucając z ręki jedną kartę celu. Nie musisz się na to zgadzać – sam możesz odrzucić kartę, by anulować to anulowanie. Możecie się tak przerzucać do momentu, w którym ktoś zejdzie ze wszystkich kart albo stwierdzi, że przekrzykiwanie się o to, czy ten drugi będzie mógł przeczytać horoskop jest trochę dziecinne. Taki mechanizm pozwala na dodanie grze kapitalnej warstwy blefu – skoro odrzucił Badania, by anulować moje Godziny Szczytu, na pewno nie jest Doktorem Shawem, prawda? A może tylko bardzo chce, żebym tak myślał?
A tak Lis wygląda w środku. Prosimy nie informować Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Źródło: lynxgames.pl
To opis podstawowych założeń gry, który nadal niewiele wyjaśnia. Jak zatem gra się w Lisa? Bardzo szybko, agresywnie i złośliwie – to, zupełnie jak w komiksie, jeden wielki wyścig o to, komu publiczność przyzna tytuł dupka miesiąca. Gracze kradną sobie karty z ręki, zmuszają się nawzajem do ujawnienia kim są albo jakie karty posiadają, odbierają sobie tury albo zwijają kluczowe fanty sprzed nosa. Możliwości jest sporo, a dzięki sporej istotności elementu losowego w ogóle nie jest możliwe trzymanie się tylko jednej taktyki – gra na każdym kroku wymaga, by dopasowywać swoje działania do ciągle zmieniającej się sytuacji. Jest chaotycznie, jest dziko, jest radośnie jak diabli.


Koniecznie muszę tu wspomnieć o klimacie. Z jednej strony trzyma fason – ilustracje na kartach są utrzymane w tym samym stylu, co komiks (ba, część z nich to po prostu zapożyczone z niego kadry!), zaś to, jakie karty mają jakie wartości dla każdego z bohaterów w interesujący sposób oddaje ich motywacje i dążenia - a z drugiej sama treść kart budzi pewne zastrzeżenia... natury, powiedzmy, fabularnej. O co chodzi? Ano o to, że w teorii gra ma odzwierciedlać, jak bohaterowie walczą przeciwko sobie, usiłując osiągnąć sprzeczne cele. To powiedziawszy wydaje mi się dziwne, że Strażnik nasyła na Komisarza Zgrozę komornika celem wyprucia mu kart z ręki – albo to, że Doktor Algernon Shaw, człowiek tak światły i rozumny, jak zdeprawowany i wyzuty z wszelkiej etyki (czyli bardzo), konsultuje swoje następne posunięcie z wróżką na telefon. To, oraz - dlaczego grając Strażnikiem nie mogę załatwić sprawy konfliktu interesów tak, jak najchętniej bym ją załatwił, czyli ciskając w konkurenta autobusem, a zamiast tego muszę wydzwaniać ciągle do radcy prawnego, żeby ów konkurent nie zarąbał mi punktów z ręki? Wydaje mi się, że trochę zmarnowano tu pewien potencjał, choć widzę sposób, w jaki takie przedstawienie zagrań graczy miałoby pasować do gry w zakryte tożsamości. Ogółem, szkoda – gdyby trochę nad tym posiedzieć, forma gry mogłaby sporo zyskać. To jednak tylko takie tam moje marudzenie. Na rozgrywkę nie wpływa to w żaden sposób, a jeśli będzie komuś przeszkadzać, to tylko osobom wrażliwym na punkcie klimatu.
Przyłapany w pracy, na czytaniu horoskopu. Źródło: lynxgames.pl
Oprawa, jak na coś tak małego i przeznaczonego raczej do luźnego towarzyskiego grania, nie budzi szczególnych zastrzeżeń – szata graficzna jest może i prosta, ale schludna i czytelna, ogółem dobrze wykonuje swoją robotę. Martwi mnie za to, że grę wydrukowano na cienkim, miękkim papierze, wykazującym niewielką odporność na zginanie i łatwo się odkształcającym. Po ledwie paru rundkach intensywnego, ale wprawnego tasowania brzegi kart zaczynają wykazywać drobne wytarcia – ale cóż tu dużo mówić, Lis miał z założenia być prostą i szybką gierką do pogrania przy piwie i czipsach. Gdyby zrobiono je tak, jak robi się karty do Magica, byłoby ich zwyczajnie szkoda w obawie przed zatłuszczeniem, zalaniem czy innymi takimi wypadkami losowymi.

To jak? Czy warto zagrać w Lisa? Jeśli znasz i lubisz komiks, pewnie i tak zagrasz – i na pewno miło spędzisz czas przy grze. Jeśli nie znasz komiksu, czym prędzej rusz się go poznać, bo sporo tracisz. Jeśli komiks znasz, ale go nie lubisz... To przypuszczam, że jesteś też osobą, która i tak nie lubi się dobrze bawić, więc w sumie żadna strata, jeśli nie zagrasz. Nie jest to może najbardziej odkrywcza gra na rynku i na bank nie nadaje się do całonocnych posiedzeń – to gra na szybkie partie przy okazji spotkań towarzyskich, dla napędzenia rozmowy albo zabicia czasu i to w tej roli, a nie jakiejkolwiek innej, sprawdza się zupełnie nieźle.

Za grę dziękuję wydawnictwom Lynx Games i Sol Invictus, a jeśli ktoś miałby ochotę pograć, to po własny egzemplarz zapraszam tutaj.

Dane ogólne:
Tytuł: Lis: Gra Karciana
Czas rozgrywki: 15-30 minut
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 12+
Producent: Lynx Games
Dystrybutor: Wydawnictwo Sol Invictus

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Daj znać, że widzisz ten post - zostaw komentarz albo "lajka"! (: